----- -
Dziecięcy rajd w chłodzie i deszczu, ale z humorem



Na początku przypomnijmy, że uczestnikom zeszłorocznego Dziecięcego Przemęckiego Rajdu Rowerowego
towarzyszyła bardzo bardzo upalna pogoda. W tym roku natomiast, podczas rajdu, który odbył się w niedzielę
7 czerwca, młodym miłośnikom wypraw rowerowych przyszło pedałować w deszczu i chłodzie. Choć więc
pogoda nieco pokrzyżował plany organizatorów, to jednak wszystkim dopisywały humory.
Na trasę rajdu z Przemętu wystartowało 166 osób, z czego ponad połowę stanowiły oczywiście dzieci.
Już na początku nie było łatwo, bo jadącym towarzyszyła burza. Właśnie ze względu na bezpieczeństwo
peleton zatrzymał się na chwilę przy sali wiejskiej w Perkowie, gdzie dzięki uprzejmości sołtysa można było
wejść na salę i ubrać dodatkowe rzeczy. Z Perkowa peleton wyruszył przez las do Jeziora Świętego,
gdzie Maciej Ratajczak, szef Gminnego Ośrodka Kultury w Przemęcie, organizującego wraz z Gminą Przemęt
rajd, opowiedział legendę jaka wiąże się z tym miejscem. W deszczu kolarze ruszyli w dalszą drogę do Osłonina,
a następnie do Wielenia, gdzie w Ośrodku Wypoczynkowym „Krokus” czekał już ciepły posiłek. Gdy wszyscy się
posilili nastał czas na zabawy. Choć cały czas padało to znalazło się kilka rodzin, które wzięły udział
w przygotowanej przez Państwa Alicję i Krzysztofa Słonina z OW „Krokus” grze terenowej. Nie ważne było
kto zwyciężył, ważna była dobra zabawa, a jak widać na fotografiach tej nie brakowało. Wszystkie drużyny
otrzymały upominki - gadżety Gminy Przemęt. Poza tym każdy z młodych uczestników rajdu otrzymał dyplom
udziału w wyprawie oraz drobny upominek – odblaskowego misia z logo Gminy Przemęt. Na pewno się przyda!
W Wieleniu był jeszcze czas na wspólną fotografię.
Humory były coraz lepsze, także za sprawą pogody, bo oto przestało padać. Najwytrwalsi miłośnicy rowerów
szczęśliwie i już „na sucho” wrócili do Przemętu. Hura!
Mimo nie najlepszej pogody to był bardzo udany rajd. - Trzeba przede wszystkim podziwiać dzieci, które brały
udział w rajdzie. - mówi M. Ratajczak – Trasa liczyła 29 km i nie była wcale łatwa, a do tego pogoda sprawiła,
że można nazwać tę wyprawę ekstremalną. Ci którzy dali radę są naprawdę twardzi – podkreśla M. Ratajczak.

GALERIA