----- -
Trudna trasa "Śladami Sokolich Gniazd"



Trasa 18. Przemęckiego Rajdu Rowerowego nie należała do łatwych. Blisko 170 uczestników wyprawy
zorganizowanej 26 maja br. pokonać musiało ponad 40 km i to często w trudnym terenie. Podążając zgodnie
z hasłem rajdu „Śladem Sokolich Gniazd” rowerzyści odwiedzili m.in. Radomierz, Kaszczor, Mochy i Perkowo,
gdzie poznali wiele faktów historycznych i ciekawostek związanych z działalnością „Sokołów”.


Gdy uczestnicy rajdu wyruszali z Przemętu padał deszcz. Humory jednak dopisywały i wkrótce pogoda
dostosowała się do nastawienia rowerzystów. Jak się później okazało sprawdziła się zapowiedź organizatorów,
że o godzinie trzynastej wyjdzie słońce, choć na starcie nikt w to nie wierzył.
Pierwszym niezaplanowany postój „wypadł” w Starkowie, gdzie trasa przemęckiego rajdu przecięła się z trasą
rowerowego maratonu leszczyńskiego. Jak na gospodarzy przystało grupa przemęcka ustąpiła pierwszeństwa
ścigającym się. Drugi postój, tym razem w Radomierzu był już zaplanowany. Maciej Ratajczak, szef przemęc-
kiego GOK-u i jeden z organizatorów przemęckich rajdów przypomniał historię tutejszego „Sokoła” oraz losy
sztandaru, który przetrwał do dnia dzisiejszego.

- W czasie II wojny światowej sztandar przechowywał Pan Stanisław Domagała. Niemcy kilkakrotnie
przeszukiwali jego dom, ale nie znaleźli sztandaru. Pierwsze przeszukanie miało miejsce w 1940 r. Sztandar
ukryty był najpierw w szafie z bielizną, a potem w desce do prasowania. Pan Domagała tłumaczył Niemcom,
że sztandar został zniszczony podczas odwrotu spod Kutna. Ostatecznie musiał podpisać oświadczenie,
że nie posiada sztandaru. Był to czyn bardzo odważny, gdyż jeśli Niemcy później znaleźliby sztandar za jego
przechowywanie groziła mu kara śmierci. Dwadzieścia lat temu sztandar tutejszej szkole przekazała Pani Anna
Domagała z Radomierza.


Z Radomierza peleton ruszył duktami leśnymi do Olejnicy, a stamtąd dalej wśród lasów i pól do Kaszczoru.
Po drodze był jeszcze przystanek przy Kanapie Napoleona, gdzie ponoć w czasie wojen napoleońskich
wypoczywał sam cesarz. W Kaszczorze uczestnicy rajdu mogli zwiedzić odrestaurowany budynek dawnego
kościoła ewangelickiego i oczywiście poznali kilka ciekawostek tym razem z historii kaszczorskiego „Sokoła”.

- W okresie okupacji tzn. w latach 1939- 1945 organizowanie zawodów sportowych jak i spotkań
patriotycznych było zakazane przez władze okupacyjne. Jedynym głośnym wydarzeniem jakie odbyło się
z udziałem członków „Sokoła” z Kaszczoru był międzynarodowy mecz piłkarski
z reprezentacją niemieckiej
Staży Granicznej. Mecz odbył się we Wschowie i zakończył się wynikiem 9:1 na korzyść zawodników
z Kaszczoru.


Po regeneracji sił rowerzyści ruszyli w drogę do Moch. Trasa nie prowadziła jednak prosto do celu, a wiodła
krętymi ścieżkami wśród pól i lasów. Na jednym z postojów, tuż przed Mochami, po raz pierwszy zaświeciło
tego dnia słońce i to tak, że niektórzy zaczęli szukać cienia.
W Mochach peleton zatrzymał się przy pomniku niepodległości. Krótka informacja o historii tego obelisku
i wszyscy ruszyli w dalszą drogę do Perkowa, gdzie na uczestników rajdu czekał już posiłek i kolejne atrakcje.
Reaktywowane w 2012 roku Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” z Perkowa przygotowało dla uczestników rajdu
prezentację sztandaru oraz historii perkowskiego „Sokoła”, którą przedstawił Adam Skorupiński. Gościem
honorowym tej uroczystości był natomiast Pan Stanisław Kulus, członek przedwojennego „Sokoła” w Perkowie,
dziś mający 92 lata. Co ciekawe na spotkanie z rajdowcami Pan Stanisław przyjechał na rowerze! I nic w tym
dziwnego bo, jak mogli dowiedzieć się obecni w Perkowie, Pan Kulus jako młody członek „Sokoła” wygrał wyścig
kolarski Przemęt – Bucz – Przemęt.
Podczas postoju zgodnie z sokolim zawołaniem „W zdrowym ciele, zdrowy duch!” odbyły się konkursy
sprawnościowe. Dorośli mogli spróbować swoich sił w strzelaniu z wiatrówki, a młodsi w grach z piłką.
Było bardzo wesoło. Zabawa trawa tak długo, że wielu uczestników w międzyczasie odjechało do domów.
Ci, którzy zostali mieli okazję pozować do wspólnego zdjęcia ze sztandarem  TG „Sokół” w Perkowie.
Najwytrwalsi, w tym kilku najmłodszych uczestników rajdu, dotarli do mety w Przemęcie. Tu jednogłośnie
uznano, że rajd  był bardzo udany i już planowano kolejne wyprawy. Do zobaczenia więc na kolejnych
przemęckich rowerowych wyprawach!

Rajd prowadzili: Jolanta Flieger, Zbigniew Józefowski, Maciej Ratajczak, Łukasz Wojciechowski,
Elwira Michalewicz, Jadwiga Józefowska, Krystyna Kubacka oraz Krzysztof Kubacki.


             KLIKNIJ NA ZDJĘCI I POWIĘKSZ

GALERIA